Popularne Tagi:

Drożdżowe Manneles – przepis

6 grudnia 2017 at 11:24

Jeden z takich smakołyków, który pojawia się raz do roku i na który czekać trzeba cały kolejny rok.
Tym razem z kuchni Alzackiej (przepis pochodzi z bloga Ôdélices ). 

Składniki na 10 ludzików

  • 250 g mąki
  • 10 g świeżych drożdży piekarskich
  • 40 g cukru
  • 5 g soli
  • 1 jajko
  • 80 g mleka
  • 60 g miękkiego masła

+ jedno roztrzepane jajko do posmarowania

Skąd ten tort

6 listopada 2017 at 12:50

Urodziny. Przyjęcie, balony, prezenty, goście i…tort. Ze świeczkami.

Urodzinowy tort ze świeczkami

Tort urodzinowy zdobiony kwiatkami

Wesele. Przyjęcie, balony, prezenty, goście i… Tort. Z piętrami.

Tort na wesele

Chrzciny, przyjęcie, goście i oczywiście tort. Na chrzciny z aniołkiem, bucikami. Na komunię z różańcem i hostią. Na jubileusz z obrączkami, chyba że kapłaństwa – wówczas z Matką Boską.
Tort wprasza się na rocznice, inauguracje i pożegnania. Kojarzony zazwyczaj z bardzo słodkim kremowym ciastem, przy jedzeniu którego najlepiej ograniczyć się do jednego kawałka, aby zachować dobre o nim wspomnienie. A jak potrafi kusić – kolorem, dekoracją, zapachem, złudną lekkością…

Choć tort jest obecny podczas tak wielu ważnych wydarzeń, czy ktoś zastanawiał się, skąd pochodzi i kiedy pojawił się na stole po raz pierwszy?

Naleśniki według Pippi Pończoszanki

23 października 2017 at 22:24

Domek Pippi Pończoszanki.

 

” […] weszli do kuchni, gdzie Pippi zaczęła wołać:

– Tu się będzie smażyć naleśnikasy!

– Tu się będzie piekło naleśniciekło!

– Tu się będzie jadło naleśniczadło!

Słodka góra serdeczności

22 października 2017 at 23:02

W przeddzień ślubu starszej siostry Anabel zdała sobie sprawę, że w takich chwilach szczególnie brakuje im mamy. W swoim pokoju Leticia ledwo widoczna spod ogromu białego materiału nanosiła ostatnie poprawki w sukience. U jej stóp piętrzyły się piwonie w oczekiwaniu, aż staną się wiankiem, bukietem lub częścią dekoracji . Rozwichrzone włosy sugerowały, że jeszcze nie opracowała fryzury, która najlepiej pasowałaby do wianka. W kuchni natomiast tata próbował swoich sił jako cukiernik i najwyraźniej postanowił wykorzystać do tego wszelkie dostępne w domu naczynia, gdyż stół tonął w morzu misek, miseczek, półmisków, talerzy, łyżek…
„Są tak zajęci, że nawet nie zauważą mojej nieobecności” – pomyślała Anabel i wyszła z domu. Nie zamierzała uciekać. Chciała pomóc i miała konkretny plan.

Dlaczego właśnie naleśnik?

26 września 2017 at 23:30

 Pochodzenie słowa naleśnik związane jest ze sposobem jego przygotowywania:
1) na kracie (ruszcie) – stąd wyrażenie „na lese”  (lasa  – krata, pręty do suszenia lnu)
2) na liściu – „na liste”
Dla porównania czeskie słowo nálesnik, czyli chleb pieczony na liściu i rosyjski nalistnik – placek pieczony na liściach kapusty, ciemierzycy lub na blasze.
Spotkać można również tezę, że słowo naleśnik pochodzi od połączenia słów maślanka i nalewać, ale
jakoś to do mnie nie przemawia.

Hrabia szatkuje, kucharz ratuje

31 maja 2017 at 23:07

Pawła znalazł w ogrodzie. Widząc zasępione oblicze przyjaciela, Eugeniusz przyjął pozę wesołka i żartownisia. Zazwyczaj taka taktyka się sprawdzała.
– Czyżby jakaś niewiasta nie doceniła przymiotów Pawła Aleksandrowicza wspaniałego? Jeśli tak, to musi być ślepa, więc cóż ci po niej – zagaił wesoło.
– Nie drwij ze mnie – syknął ów Paweł wspaniały. Tym razem słowa nie wywołały uśmiechu. „Oj, czyżby jakaś grubsza sprawa” – pomyślał Eugeniusz.
– Jakże bym śmiał drwić – dorzucił nadal w żartobliwym tonie i skłonił się nisko.

Jak się buntowało jajko, że pisane mu być pisanką *

15 kwietnia 2017 at 18:10

W małym domku od kilku dni trwały przygotowania do świąt Wielkiejnocy. Ze świadomością, że prawie wszystko zostało już zrobione, domownicy spali smacznie i długo. Nie zdawali sobie sprawy, że w tym samym czasie na jednej z półek w spiżarni trwały pertraktacje dotyczące zawartości tegorocznego koszyka wielkanocnego. Jeśli ktoś wytężyłby słuch, może usłyszałby rozmowę.

Złoto, kadzidło, mirra i … fasola

13 stycznia 2017 at 12:44

 

Wyobraź sobie, że otwierasz pudełko a tam złociste błyszczące ciasto misternie zdobione naciętymi wzorami. Jeszcze ciepłe. Kusi zapachem. Nic, tylko porwać jeden z kawałków i oddać się przyjemności. Z wierzchu chrupiące, delikatne ciasto francuskie. Wnętrze wypełnione słodką kremową masą migdałową. A w jednym z kawałków przyczaiła się niespodzianka. Dawniej było to ziarenko bobu lub maleńkie porcelanowe Dzieciątko Jezus. Dziś cukiernie prześcigają się w wymyślaniu oryginalnych figurek. Podobno można uzbierać całe kolekcje. Kto będzie miał szczęście i trafi na ukryty drobiazg, zostaje ogłoszony królem i przyozdobiony papierową koroną dołączoną do pudełka z wypiekiem.

Mysz to czy nie mysz?

7 stycznia 2017 at 22:30

Gdy mama weszła do kuchni pierwszą rzeczą, która przyszła jej do głowy, była mysz. Nie potrafiła zdecydować, czy krzyczeć z powodu grasującego w kuchni gryzonia czy usiąść i rozpaczać nad zmarnowanym ciastem.

No bo skąd w mieszkaniu wzięłaby się mysz? Chyba nie jest często spotykanym lokatorem w bloku. Mama szukała w pamięci, czy ktoś z sąsiadów żalił się na towarzystwo myszy. Karaluchy owszem, ale mysz? Och! A może to jakiś inny zwierz? Wspiął się po balkonach, wdrapał przez uchylone drzwi, schował gdzieś w kącie i czekał. Pod osłoną nocy, gdy wszyscy domownicy smacznie spali, wyszedł z ukrycia i wytropił ciasto. Placek był w opłakanym stanie. Cały pokruszony. Co kawałek dziury jakby ktoś łapkami przekopał całą zawartość foremki. Może to zatem była jakaś kuna albo łasica? Mama bała się podejść do ciasta. Może jeszcze tam grasuje ten zwierz. Przyczaił się. Albo śpi. Jej podejście może go zbudzić. A wówczas na pewno w popłochu rzuci się na nią. Nie, nie ma odwagi, by podejść bliżej i przekonać się, co też tam siedzieć może. Zrobiła to, co w danej chwili wydawało jej się najlepszym rozwiązaniem. Poszła po tatę.

Uśmiech na patyku

1 czerwca 2016 at 12:32

lizaki lollipop

Ten pierwszy raz to był po prostu pierwszy raz. Nikt go nie uprzedził, że rezolutny 3-latek może sobie nie poradzić z landrynką. Matthew tak prosił, tak się przymilał… Potem okropnie kaszlał i dusił się, a Danny obiecał sobie, że już nigdy nie poczęstuje go cukierkiem.
Później był ten drugi raz. Do końca życia nie zapomni pełnego wyrzutów spojrzenia siostry. Czy ona była bardziej wściekła na niego czy on sam na siebie? Brrr…Mroziło go to wspomnienie. Dał się podejść maluchowi.

Tym razem będzie inaczej. Będzie jak skała, nie poruszy go żadne „Wujkuuu, proszę…” mówione tym słodkim głosikiem.