Skarby z jaskini

17 września 2014 at 23:00

SONY DSC

 

Fakty

Słońce jeszcze wisiało na wysokości koron drzew. Błękitne niebo zapowiadało słoneczny i bardzo ciepły dzień, jednak o tej porze było jeszcze dość chłodno i rosa nie miała sposobności by wyparować. Dlatego po kilkuset metrach wędrówki wśród traw Gilbert zatrzymał się, by podwinąć nogawki spodni, które i tak zdążyły napić się sporej ilości wody. Buty niestety też.
„Buty wysuszę na kamieniach, gdy już zrobi się ciepło. Spodni przecież nie zdejmę” – pomyślał chłopak.
Po chwili żwawo ruszył przed siebie niesiony jak na skrzydłach zaplanowanym spotkaniem.
Tym razem szedł sam, bez towarzyszącego mu zazwyczaj stada. Pokonywał więc znajomą trasę znacznie szybciej niż zwykle. Nawet, gdy zrobiło się bardziej stromo, nie zwalniał- tak bardzo cieszył się na spotkanie. Nie widział Bernarda od roku a kiedyś przecież byli nierozłączni. Na dodatek chciał mu pokazać swój mały skarb…

Słupski nieznajomy

13 kwietnia 2014 at 23:00

Choć w 2015 roku skończę 90 lat, nieskromnie powiem, że nie straciłem nic z młodzieńczego uroku i energii. Nadal z tym samym wigorem wyruszam na wyprawy poza mury rodzinnego miasta. Niezmiennie towarzyszy mi czerwony beret, laska i ulubiony pleśniowy ser, na wypadek głodu.

Jego wysokość król Brie

27 stycznia 2014 at 23:00

Jak wyczytać można na anglo- czy francuskojęzycznych stronach poświęconych serom
[…] bogactwo tego sera podkreślają słodkie i maślane grzyby lub trufle i migdały. Ser ten komponuje się idealnie z Szampanem, czerwonym Bordeaux czy Bourgogne.” Iście królewskie towarzystwo 😉
Królewskie, bo mowa o królu serów, czyli Brie.

Brie ów zaszczytny tytuł uzyskał na Kongresie Wiedeńskim w 1815 r. Choć było to wydarzenie polityczne, liczne bale i przyjęcia sprawiły, że przyjęło się mówić „tańczący kongres”. Podczas jednego z bankietów, francuski minister spraw zagranicznych, książę Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord ogłosił Brie „Le Roi des fromages” twierdząc, że nie ma sobie równych. Koronacja ta spotkała się ze sprzeciwem ze strony austriackiego kanclerza – księcia Klemensa Lothara von Metternich’a, który za najlepszy uznawał niebieski ser z Bawarii – Bavarian Blue. Zatem na ostatnim przyjęciu zorganizowana została degustacja pięćdziesięciu dwóch regionalnych serów, które reprezentowały przedstawicieli różnych państw, obecnych na Kongresie. Na koniec serowych zawodów sam książę Metternich ogłosił Brie księciem serów i pierwszym spośród deserów („ Prince des fromages et premier des desserts „).

Patrząc na historię sera Brie, można dojść do wniosku, że zawsze była mu pisana korona.
Mało kto pewnie zdaje sobie sprawę, że pochodzi on już z VIII wieku. Spośród kilku odmian tego sera : Brie de Montreau, Brie de Melun, Brie de Nangis, Brie nor, Brie fermier, Brie de Meux… ostatni jest najstarszym.
Ser Brie nazwę swoją zawdzięcza historycznemu regionowi Brie (mniej więcej odpowiadał on dzisiejszemu departamentowi Seine-et-Marne (Sekwana i Marna)),  natomiast sam Brie de Meaux- miastu Meaux. Kroniki z czasów Karola Wielkiego podają, że władca miał okazję skosztować Brie w roku 774 i w rezultacie zamówił dostawę dwóch wozów sera każdego roku do Aachen.
Tak bardzo zżył się z dworem królewskim, że zwykło się mówić o nim ser królów czy królewski (King’s cheese, fromage royal). Filip II August (panujący w latach 1180-1223) częstował serem damy na swoim dworze.
Ostatnim życzeniem Ludwika XVI przed egzekucją było podobno zjedzenie Brie. Ta sama rewolucja, która przyniosła śmierć Ludwikowi XVI, zmieniła przydomek sera na „Le Roi des Fromages” czyli król serów.

Zatem książę Talleyrand  wysuwając kandydaturę Brie do miana najlepszego sera  nie tylko kierował się własnym podniebieniem, ale świadomy był poparcia ze strony tysięcy Francuzów i ich wieloletniej miłości do Brie.

Niestety tylko Brie de Meux i Brie de Melun są objęte apelacją  AOC (od 1980r.) , a co za tym idzie, ich produkcja związana jest z  przestrzeganiem ściśle określonych zasad.

Dlaczego niestety? Ponieważ nie wszystkie sery dumnie noszące nazwę Brie, zdołałyby unieść królewską koronę….

Bibliografia

Szlechetna pleśń, szlachetny smak

15 listopada 2013 at 23:00

SONY DSC

Choć w marcu dni stają się coraz dłuższe i słońce coraz mocniej ogrzewa spragnioną ciepła ziemię, pogoda lubi płatać figle, a zima przypominać jeszcze o sobie i zaskakiwać w najmniej dogodnym dla wszystkich momencie.
Tak też było i tego dnia. Chłopi zaplanowali zajęcia na słoneczne popołudnie, a tymczasem zerwał się silny wiatr, który gdzieś znad Morza Północnego przyniósł ciężkie chmury. Kto tylko miał bydło na pastwisku, widząc czarne niebo, odkładał pracę i spieszył, by sprowadzić zwierzęta do obory. Marie tak jak inni pospiesznie zaganiała swoje krowy. Hodowla i produkcja serów była jej głównym zajęciem, poza warzywnikiem koło domu i maleńkim sadem. Od kiedy jednak mąż najął się do pomocy w gospodarstwie oddalonym o parę kilometrów i znikał czasem na całe dni, na jej barkach spoczęła większość obowiązków domowych. Zmęczona częściej niż zwykle siadała z książką  czy tamborkiem, próbując uporać się w ten sposób z monotonią i trudami dnia codziennego. Widząc nadciągającą burzę, z żalem odłożyła lekturę i wróciła do niej niezwłocznie po zamknięciu krów w oborze.