Na kłopoty – ciasteczka Magdaleny

18 lipca 2013 at 10:43

 

Przenieśmy się do Lotaryngii, na północno- wschodnie krańce Francji, do położonej w dolinie Mozeli krainy pełnej malowniczych wiosek i ogrodów.

W powietrzu unosi się zapach mirabelki. Ta niepozorna śliwka jest bez wątpienia królową lotaryńskich sadów. Spiżarnie natomiast pełne są dżemów, likierów i owocowej wódki, oczywiście z mirabelek.

SONY DSC

Około 50 km na wschód od Nancy, nad rzeką Mozą, położone jest małe miasteczko Commercy, a w nim skryty w okazałym parku przepiękny pałac – château de Commercy, który to od bez mała 10 lat upodobał sobie Stanisław Leszczyński. Władca Lotaryngii, na co dzień mieszkający w Lunéville, często przyjeżdża z całym swoim dworem do Commercy, gdzie odpoczywa od sztywnej etykiety. Tym razem zapowiedział, że planuje wydać szczególnie uroczysty obiad dla okolicznej szlachty i wpływowych mieszczan. Krążą plotki, że ma się pojawić także córka Leszczyńskiego, sama królowa Francji.

Jeśli zajrzymy do pałacowej kuchni, zaskoczy nas wyjątkowy gwar i tłok, nawet jak na dzień wydawanego przyjęcia. Odbywa się tam właśnie selekcja potraw, którymi podjęty zostanie król Stanisław i jego dostojni goście. Wybrańców spotka nie tylko zaszczyt, jakim bez wątpienia jest podanie swego dania tak ważnym osobistościom, jak również nagroda w liwrach. A całe zamieszanie spowodowane tym, że niespodziewanie, z dnia na dzień, Commercy opuścił dotychczasowy szef kuchni…

Do góry nogami, czyli tarta według sióstr Tatin

18 czerwca 2013 at 01:41

Hotel w Lamotte – Beuvron, położony naprzeciw dworca, bardzo dobrze prosperował nie tylko ze względu na doskonałą lokalizację, ale także dzięki właścicielkom – siostrom Tatin, które przejęły interes po ojcu. Starsza z nich, Stefania, była utalentowaną kucharką i podbijała serca klientów serwowanymi w restauracji hotelowej potrawami. Młodsza natomiast, Karolina, oczarowywała urodą i wdziękiem, z jakim przyjmowała w recepcji.

Każdego ranka można je było zastać przy kuchennym stole, gdzie kończąc śniadanie, zanim nie rozeszły się do swoich zajęć, omawiały najbliższe dni, pilne zakupy i inne bieżące sprawy. Tym razem nieco dłużej niż zwykle zatrzymała je przy stole kwestia gości, których spodziewały się w czwartkowe popołudnie. Mer miasta przyjmował tego dnia delegację ze stolicy departamentu Loir-et-Cher i zapowiedział, że zamierza przyprowadzić całe towarzystwo na obiad do hotelu. Należało więc podjąć takie osobistości wszystkim tym, co było najlepsze.