8 koni ciągnie wóz. Ile waży ciasto na wozie?

16 stycznia 2014 at 23:00

Kilka powieści J.I. Kraszewskiego osadzonych w czasie panowania w Polsce władców z dynastii Wettinów + rzut okiem na portret króla Augusta autorstwa Jana Matejki i dla mnie August Mocny pozostanie wielkim, silnym ( w końcu łamał podkowy) obżartuchem i rozpustnikiem chyba już na zawsze. I choć wiele pozytywnych dokonań można przypisać temu władcy, a czasy saskie zostały w jakimś stopniu zrehabilitowane, to obraz w mojej głowie trwa w stanie niezmienionym (jak to się mawia: „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”). Odświeżają go historie takie, jak ta.

O czym książe do papieża pisywał

19 grudnia 2013 at 23:00

Co może być przedmiotem korespondencji pomiędzy papieżem a księciem Elektorem Świętego Cesarstwa Rzymskiego – Ernestem Wettynem? Wybór cesarza? Problemy z lokalnymi biskupami? Wizyta głowy kościoła w Saksonii? A może coś bardziej prozaicznego? Nawet, jeśli listy miałyby dotyczyć przyziemnych spraw, nie podejrzewałabym, że mogą poruszać temat masła.

„Maślaną” korespondencję rozpoczął Ernest Wettyn, książe saksoński, z troski o portfele i podniebienia swoich podwładnych. W owych czasach (XVw.) Adwent był okresem postu, miał charakter pokutny i ascetyczny. Z tego powodu piekarze nie mogli stosować masła. I to chciał zmienić panujący książe. Jednak, aby wprowadzić jakiekolwiek zmiany, potrzebował zgody papieskiej. Jednym z argumentów miał być fakt, że w Saksonii olej, którego z konieczności używano jako substytutu masła, był bardzo drogi. Poza tym ciasta wypiekane na oleju były niestety mało smaczne. Stąd moje przypuszczenie, że nie tylko aspekty ekonomiczne kierowały księciem Ernestem, ale także nie usatysfakcjonowane kubki smakowe;)
W każdym bądź razie chciał przekonać papieża, wtedy Mikołaja V, do zmian wytycznych adwentowych. Władze kościelne wystawiły cierpliwość elektora na wieloletnią próbę. Dopiero szósty papież z kolei, Innocenty VIII, odesłał odpowiedź, znaną pod nazwą „Butter-letter” i zezwolił na stosowanie masła bez konieczności uiszczania opłat, lecz jedynie rodzinie książęcej i na jego dworze. Co do pozostałych Saksończyków, mogli oni również korzystać z masła, lecz na nich spoczął obowiązek wnoszenia raz do roku określonej opłaty na budowę katedry we Freiburgu. Sytuację zmieniło przejście Saksonii na protestantyzm.

Czy Ernest Wettyn wykazał się szczególną odwagą, zawracając tak ważną głowę, tak błahym tematem? A może papieże średniowiecza zasypywani byli tego typu listami chociażby ze względu na mnogość spraw, które chcieli kontrolować? Tego nie wiem.
„Maślanej” korespondencji zawdzięczamy jednak smak dzisiejszego ciasta Stollen – jednego z najsmaczniejszych świątecznych wypieków, jakie miałam okazję jeść. Tradycja przygotowywania tego aromatycznego ciasta sięga początków XVw., jednak bardzo dalekie ono było od tego, co znamy dziś. Rada Kościoła, która kontrolowała sposób przygotowywania adwentowych wypieków, zezwalając na stosowanie mąki, wody, drożdży i oleju, pozbawiła Stollen smaku.
Pierwszym krokiem ku lepszemu była możliwość dodawania masła:)

Dziś Stollen, pachnący, pełen kandyzowanych owoców, z pysznym marcepanowym nadzieniem i okryty grubą warstwą cukru pudru, to jeden z podstawowych elementów jakże bogatej niemieckiej tradycji Bożonarodzeniowej.

Bracia czy rywale?

22 listopada 2013 at 23:00

Jedno pochodzi z Mediolanu, drugie zaś z Werony. Pierwsze kształtem przypomina kopułę, drugie zaś wypiekane jest w formie gwiazdy. Oba zdobią włoskie stoły w okresie Bożego Narodzenia. Każdej zimy w czasie świątecznym włoscy piekarze wypiekają około 117 milionów tych ciast (dane z 2007 r.). Mowa o panettone, wizytówce Mediolanu i pandoro pochodzącym z miasta Romea i Julii. Te świąteczne ciasta co roku rywalizują o honorowe miejsce wśród bożonarodzeniowych potraw.
Patrząc na półki w naszych sklepach można dojść do wniosku, że panettone wojnę już wygrało. Jest też bardziej popularne na stronach czy w książkach kulinarnych i stąd też pewnie więcej osób babę tę kojarzy. Może panettone jest ciekawsze dzięki bogactwie składników i historii, która w iście bajkowy sposób przedstawia jego genezę. A może to zasługa bardziej aktywnych i jednocześnie skutecznych speców od reklamy?
We Włoszech tyle samo jest zwolenników panettone co pandoro. Niektórzy preferują mediolańskie ciasto nadziewane rodzynkami i owocami kandyzowanymi, inni kochają prostotę  pandoro (choć wcale nie jest to takie proste ciasto do przygotowania), oprószonego cukrem pudrem. Dla producentów liczy się każdy zwerbowany łakomczuch i każdy zgarnięty kawałek cukierniczego rynku.

Czym jest zatem ciasto, które konkuruje o palmę pierwszeństwa z wydawać by się mogło królem świątecznych włoskich wypieków – panettone?
Pandoro to drożdżowa babka, bardzo aromatyczna, pieczona w foremce o charakterystycznym kształcie gwiazdy. Podawana jest zazwyczaj posypana cukrem pudrem z wanilią, co ma przywodzić na myśl ośnieżone zimą szczyty Alp.
Przodkiem pandoro, podobnie jak i panettone, jest chleb. W dawnych czasach na spożywanie białego pieczywa mogli sobie pozwolić nieliczni, odpowiednio zamożni. Słodkie chleby zaś czy takie wzbogacone w jajka, miód czy masło, zarezerwowane były właściwie dla szlachty i serwowane w pałacach jako królewski chleb czy złoty chleb – pan d’oro. I stąd nasze pandoro. Choć uboższe, bo bez dodatków, zachwyca jednak aromatem i kształtem.

Tak wiele obydwa ciasta łączy, aż dziw, że dzielą często konsumentów na dwa obozy.
Kochamy świąteczne wypieki i czekamy z niecierpliwością na ten czas, gdy ich zapachy roznoszą się po każdym domu .
Może cała ta wojna panettone i pandoro to zwykły zabieg marketingowy?

Bibliografia