Gdy piekarz nie patrzy, chleb…rośnie

10 czerwca 2013 at 23:26

Działo się to w dalekim Egipcie, dawno, bardzo dawno temu…

Młody chłopak, wyjątkowo chudy i wysoki, jak na swój wiek, krzątał się w piekarni od samego rana.

– Mam nadzieję, że roztarłem wystarczającą ilość ziaren i nie zabraknie mi mąki. Jeszcze garść, albo dwie, tak by ciasto nie kleiło się do palców, i zagniatamy – powiedział do siebie pod nosem.

Karim, bo tak mu było na imię, starannie odmierzył kolejną porcję mąki i zabrał się do wyrabiania ciasta na chleb. Robił to nie pierwszy raz, gdyż kształcił się u ojca na piekarza. Ten raz był jednak wyjątkowy. Ojciec przyjmował krewnych swojej matki i zaufał chłopakowi na tyle, by powierzyć mu przygotowanie pieczywa dla gości. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, nasz bohater starał się jak mógł, jednak myśli uciekały gdzieś do krainy marzeń.