Słodka góra serdeczności

22 października 2017 at 23:02

W przeddzień ślubu starszej siostry Anabel zdała sobie sprawę, że w takich chwilach szczególnie brakuje im mamy. W swoim pokoju Leticia ledwo widoczna spod ogromu białego materiału nanosiła ostatnie poprawki w sukience. U jej stóp piętrzyły się piwonie w oczekiwaniu, aż staną się wiankiem, bukietem lub częścią dekoracji . Rozwichrzone włosy sugerowały, że jeszcze nie opracowała fryzury, która najlepiej pasowałaby do wianka. W kuchni natomiast tata próbował swoich sił jako cukiernik i najwyraźniej postanowił wykorzystać do tego wszelkie dostępne w domu naczynia, gdyż stół tonął w morzu misek, miseczek, półmisków, talerzy, łyżek…
„Są tak zajęci, że nawet nie zauważą mojej nieobecności” – pomyślała Anabel i wyszła z domu. Nie zamierzała uciekać. Chciała pomóc i miała konkretny plan.

Mysz to czy nie mysz?

7 stycznia 2017 at 22:30

Gdy mama weszła do kuchni pierwszą rzeczą, która przyszła jej do głowy, była mysz. Nie potrafiła zdecydować, czy krzyczeć z powodu grasującego w kuchni gryzonia czy usiąść i rozpaczać nad zmarnowanym ciastem.

No bo skąd w mieszkaniu wzięłaby się mysz? Chyba nie jest często spotykanym lokatorem w bloku. Mama szukała w pamięci, czy ktoś z sąsiadów żalił się na towarzystwo myszy. Karaluchy owszem, ale mysz? Och! A może to jakiś inny zwierz? Wspiął się po balkonach, wdrapał przez uchylone drzwi, schował gdzieś w kącie i czekał. Pod osłoną nocy, gdy wszyscy domownicy smacznie spali, wyszedł z ukrycia i wytropił ciasto. Placek był w opłakanym stanie. Cały pokruszony. Co kawałek dziury jakby ktoś łapkami przekopał całą zawartość foremki. Może to zatem była jakaś kuna albo łasica? Mama bała się podejść do ciasta. Może jeszcze tam grasuje ten zwierz. Przyczaił się. Albo śpi. Jej podejście może go zbudzić. A wówczas na pewno w popłochu rzuci się na nią. Nie, nie ma odwagi, by podejść bliżej i przekonać się, co też tam siedzieć może. Zrobiła to, co w danej chwili wydawało jej się najlepszym rozwiązaniem. Poszła po tatę.