Smak drzemiący w prostocie

16 października 2013 at 23:00

SONY DSC

Jedenastoletni Edward zbiegał po schodach z poddasza, trzymając w ręku kilka złożonych, pożółkłych papierów.
-Tato, tato, zobacz, co znalazłem – wołał podekscytowany. Ostatnie stopnie pokonał jednym susem.
– Znów buszowałeś na poddaszu – zauważył pan Sacher, strzepując pajęczynę z czupryny swej latorośli.
– Pokaż, co tam wyszperałeś.
– Pisali w gazecie o tobie, tato, i byłeś wtedy bardzo młody. Dlaczego nigdy nam o tym nie wspominałeś? – powiedział chłopak podając ojcu kartki.
Franz Sacher rozłożył papiery, rzucił na nie okiem i chciał oddać Edwardowi, mówiąc:
– Możesz je odnieść na górę, to nic istotnego.
Chłopak zaprotestował :
– Pisali o tobie w gazecie tato, a ty mówisz, że to nic istotnego. Tato, opowiedz, proszę. Co ci szkodzi.
Tymczasem podbiegł drugi chłopiec i przyłączył się do starszego brata
– Tato, prosimy – wtórował
– Och, Karolu, powtarzasz za Edwardem i nawet nie wiesz, o co prosisz.
– O bajkę! –baz chwili wahania zawołała młodsza  pociecha. Przecież tata był specjalistą od opowiadania bajek. Franz uśmiechnął się na taką odpowiedź.
– Niech wam będzie – poddał się, widząc że dzieciaki nie odpuszczą i właściwie nie ma szans. Usiadł wygodnie w fotelu a chłopcy zajęli miejsce na dywanie, naprzeciw niego.
– Może to i trochę jak bajka… – zamyślił się.

Franz Sacher od kilku lat prowadził z powodzeniem sklep z winami i artykułami delikatesowymi. Kiedyś odbywał praktyki jako cukiernik na dworze księcia Klemensa von Metternicha i z tamtego okresu pochodziły kartki, przyniesione przez Edwarda. Była to strona z Wiener Zeitung z rubryką towarzyską i napisany odręcznie i w pośpiechu (chyba, że autor miał taki artystyczny styl pisania) przepis.

– Byłem wtedy bardzo młodym chłopakiem- zaczął swą opowieść pan Sacher. – Miałem chyba z 16 lat. Zawsze chciałem zostać cukiernikiem i szybko rozpocząłem pobieranie nauk, by spełnić swoje marzenie. Wówczas kształciłem się na dworze księcia Metternicha. Specyficzny to był, podstarzały już jegomość i miewał dziwne zachcianki. Cieszył się jednak ogromnym poważaniem wśród służby. A kucharzy i cukierników zatrudniał najlepszych. Był to dla mnie ogromny przywilej, że od nich mogłem się uczyć.
Pewnego dnia książe zażyczył sobie nowy deser. A miał on słabość do słodyczy. Była to jakaś ważna okazja, nie pamiętam dokładnie. Może jest tu napisane? – rzucił okiem na wycinek z gazety.- Niestety, o okazji nie wspomnieli. Pamiętam za to, że książe zajrzał nawet do nas do kuchni, czego nie zwykł był czynić i powiedział – „Obym nie musiał się wstydzić dziś wieczorem”.
Pech chciał, że akurat przy tak ważnej uroczystości rozchorował się szef kuchni, a mój przełożony. I zadanie przygotowania deseru spadło na mnie. Bardzo się bałem, gdyż sam książe był wymagający, dodatkowo zapraszał wymagających gości. Postanowiłem więc zrobić coś prostego. Wyszukane dekoracje nie zawsze mi wychodziły, kremy lubiły płatać figle i zmieniać konsystencję. Nie chciałem porywać się na coś, czego nie potrafiłbym dokończyć, co mogłoby się rozpaść, rozpłynąć…
– Co przygotowałeś, tato ? – przerwał niecierpliwie Edward. – Czy książe był zadowolony?
– Ciasto czekoladowe z dżemem morelowym i polewą- odpowiedział Franz tonem, który każdemu dałby do zrozumienia, że mówiący nie lubi, gdy mu się w taki sposób przerywa. Każdemu, ale niekoniecznie małemu chłopcu 😉
– Ciasto z dżemem ?!? – z niedowierzaniem wykrzyknęli obaj chłopcy.
– Tato, ty chyba naprawdę opowiadasz bajkę. To niemożliwie – ciasto z dżemem dla specjalnych gości?!
– Z dżemem i polewą- dodał pan Sacher wstając z fotela – gościom smakowało i to było dla mnie najważniejsze. Koniec tych opowieści. Wracajcie do zabawy, bo mama pewnie za chwilę będzie wołała na obiad.
– A te świstki możesz odnieść na miejsce – powiedział podając Edwardowi kartki.
Edward odłożył je, jednak nie na miejsce, lecz do swojego zeszytu z różnymi skarbami.
„Niemożliwe, by było to zwykłe czekoladowe ciasto z dżemem. Przecież  nie pisaliby o tacie w gazecie. Coś w tym musi być”- rozmyślał.

O przepisie przypomniał sobie, gdy kilka lat później odbywał praktyki cukiernicze. Postanowił w wolnej chwili sprawdzić, jakie ciasto kryją w sobie zapisane niegdyś przez ojca linijki.

Najpierw zabrał się za czekoladowy biszkopt. Wyszedł wyjątkowo wilgotny i aromatyczny.
„Pyszne ciasto” –pomyślał, kosztując odrobinkę. „Hmmm…nieprzeciętne… Nie sądzę jednak, by samo takie ciasto, choćby najlepsze na świecie, miało w ogóle prawo pojawić się na książęcym stole. Tu potrzeba arcydzieła. Zobaczymy, co dalej” – i wrócił do receptury.
Przygotował morelowy dżem, następnie polewę. Gotowe ciasto wydało mu się jakieś takie …niedokończone. Gładka, błyszcząca powierzchnia polewy czekoladowej aż się prosiła, by jakiś wzorek na niej maznąć. Na próżno szukał w notatkach ojca wzmianki na temat zdobienia. Przypomniał sobie wówczas jego opowiadanie: „Postanowiłem zrobić więc coś prostego”.

„Prostego…Jeśli coś takiego podał ojciec na dworze Metternicha, to albo miał więcej szczęścia niż rozumu, albo goście byli upojeni…”- Edward sceptycznie ukroił pierwszy kawałek i…
„Niemożliwe, ciasto z dżemem nie może być takie dobre” – pomyślał tak samo, jak wówczas, gdy był małym chłopcem.
Smak wypieku przerósł jego najśmielsze oczekiwania i jednocześnie sprawił, że poczuł wyrzuty sumienia względem ojca, którego zdolności aż do tego momentu nie docenił. „Dlaczego nie pokusiłem się o wypróbowanie tego przepisu wcześniej? Zostałbym mistrzem cukierników”.
Tymczasem każdy z kucharzy, czy to praktykant czy mistrz, jak to zwykło bywać wśród smakoszy i miłośników jedzenia, widząc napoczęty tort, nie omieszkał się poczęstować. W rezultacie po kilku godzinach nie było już śladu. Opinia wydano jednomyślnie – rozkosz dla podniebienia. Za namową współpracowników przygotował jeszcze jedno ciasto, by uraczyć nim właścicieli i zaproponować wpisanie tortu do menu.

I w ten oto sposób już kilka dni później w cukierni można było kupić wyśmienity tort czekoladowy Sachera, który bardzo szybko podbił serca wiedeńczyków.
Edward natomiast kilka lat później otworzył w Wiedniu Hotel Sacher, którego flagowym produktem stał się ów wspominany tort. I jest nim do dziś, choć minęły dziesiątki lat i dziesiątki cukierników opracowały dziesiątki pysznych deserów. Słodkim symbolem Wiednia niezmiennie pozostaje tort Sachera.

Fakty

Bibliografia