Panettone – chleb osłodzony miłością

14 września 2013 at 22:24

STA50183_aa

W piekarni Toniego del Borgo kończono przygotowywać ostatnie bochny chleba. Każdego ranka piekarz otwierał o świcie swój sklep z nadzieją, że może ten dzień przyniesie większe dochody.
– U sąsiadów znów szykuje się przyjęcie- powiedział Toni uchylając okiennice.
– Tak, ojcze. Przecież wiesz, że odkąd dom ten został ofiarowany Giacometto degli Atellani, stał się jednym z najbardziej popularnych miejsc w całym Mediolanie – dodała śliczna córka piekarza, Adalgisa.
– Tak, tak, wiem. Szkoda, że nasza piekarnia nie przyciąga takich tłumów – ze smutkiem zauważył piekarz.
– Giacometto jest jednym z ulubieńców księcia Ludovico Sforza i już sam ten fakt sprawia, że każdy chce u niego bywać – kontynuowała dziewczyna, dając w ren sposób ujście żalom, które spędzały uśmiech z jej twarzy – Jakże nam daleko do takiej przychylności księcia…
– A syn Giacometto jest chyba twoim ulubieńcem – wtrącił piekarz, chcąc sprowadzić rozmowę na milsze tematy.
– Ach ojcze …- zmieszała się dziewczyna i odwróciła wzrok, aby ukryć smutek, jaki ogarnął ja na myśl o Ughetto.

Rzeczywiście, ten bogaty młodzieniec był jej ulubieńcem, czy mówiąc wprost- ukochanym. Pocieszające było to, że odwzajemniał jej uczucie. Niestety, jego rodzina nie chciała nawet słowa słyszeć o małżeństwie Ughetto z córką piekarza.
– Nie martw się córciu. Coś wymyślimy. Przecież wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza i nie chciałbym, by pieniądze stanęły na drodze do twojego szczęścia – próbował pocieszyć córkę Toni. – Idź odpocząć moje dziecko. Za tobą długa noc.

Tymczasem w domu Giacometto wzmagał się zgiełk związany z przygotowywaniem przyjęcia. Wszyscy się krzątali. Służba miała pełne ręce roboty. Trzeba było udekorować sale i korytarze, ustawić stoły, przygotować półmiski z zakąskami…Domownicy zaś przymierzali stroje i układali fryzury.  Jedynie Ughetto nie miał nastroju. Nie to, że nie lubił przyjęć – wręcz przeciwnie. Był wyśmienitym tancerzem. Jednak od kiedy kobietą, z którą chciałby przetańczyć noc, była córka piekarza, nie mająca wstępu na salony, same bale straciły dla niego cały urok.
„Co ja tu będę siedział i tracił czas. Jeszcze mnie wciągną w przygotowania. Pójdę do Adalgisy. Może już wypoczęła i znajdzie dla mnie chwilę” – pomyślał i tylnym wejściem czmychnął z posiadłości.

Ukochaną zastał w ogrodzie
– Nie szykujesz się na przyjęcie? Widziałam, jaki u was ruch od rana. Śmiem sądzić, że zapowiedziało się dużo gości – z nutką goryczy powiedziała na przywitanie dziewczyna.
– Przecież wiesz, że żadnej przyjemności nie znajduję w tych tańcach, jeśli nie mogę widzieć ciebie – nie bacząc na chłodne powitanie Ughetto czule chwycił ukochaną za rękę i chciał pocałować. Ona jednak speszona wycofała dłoń.
– Czyżbyś zapomniał, że nie możemy się afiszować?! Przyjdź wieczorem, jak zwykle. Zrozum, że stresują mnie twoje wizyty w ciągu dnia. Zwłaszcza teraz, kiedy to zamiast stopniowo zjednywać sobie twoją rodzinę, stajemy się z ojcem coraz ubożsi – pocałowała chłopaka w policzek  i odwróciła się w stronę domu.
Ughetto odszedł zasmucony, widząc ukochaną w takim nastroju.

Od dawna spotykali się po zmierzchu, by uniknąć rodziny i nieprzyjemnych komentarzy. Jednak od jakiegoś czasu te wspólnie spędzane chwile dalekie były od romantycznych schadzek, ponieważ Adalgisa doglądała piekarni i zastępowała jednego z ich młodych pomocników. Ughetto bardziej niż nad kiepską kondycją finansową rodziny dziewczyny ubolewał nad tym, że jego ukochana musiała pracować.

– Pobierzemy się i już nigdy nie będziesz musiała przesiadywać po nocach i uczestniczyć w przygotowywaniu chleba – oznajmił już w progu piekarni widząc Adalgisę pochyloną nad stolnicą.
– Ach, praca sama w sobie nie jest taka zła. Żeby tylko przynosiła godziwy zarobek, a nie szła na zmarnowanie – westchnęła dziewczyna nie odrywając wzroku od ciasta.
– Widzę, że masz zły dzień. Nawet spojrzeć na mnie nie zechcesz – z goryczą zauważył chłopak.
– Bo już nie brak mi sił – próbowała tłumaczyć swoje zachowanie Adalgisa.
– Skoro tracicie klientów, może trzeba by poszukać sposobu. Ubogacić trochę przepis. Sięgnąć po któryś z produktów zarezerwowanych dotychczas dla wyższych sfer Połączyć chleb powszedni z odrobiną luksusu. Zaskoczyć czymś nowym, niespotykanym. Tak, by nie tylko odzyskać starych klientów, ale i dotrzeć do nowych – rozwodził się Ughetto.
– Wszystko to pięknie brzmi, ale jak to zrealizować? – ucięła nagłym pytaniem Adalgisa
Chłopak nie dał się zaskoczyć.
– Otóż bardzo prosto. Masło, jajka czy cukier to ogólnie dostępne produkty – mówił tak, jakby dopracowywał ten pomysł od dłuższego czasu i przemyślał dokładnie każdy szczegół – To, co słodkie. przyciąga… Już miód czy cukier podniosą chleb to rangi prostego deseru, a rodzynki, czy kandyzowane pomarańcze – wystarczy odrobina, by nadać nieprzeciętny smak.
-Pomarańcze?! – zakrzyknęła wręcz Adalgisa – Toż to majatek. Nie stać nas na to, by jeszcze dokładać takie pieniądze, nie mając pewności, że nowe ciasto zyska zwolenników.
– Pozwól mi zatem spróbować. Mam pieniądze – dla mnie to nie stanowi problemu.
Pełen entuzjazmu chwycił dziewczynę za ręce
– Pozwól mi popracować trochę w piekarni, spróbować. Myślę, że twój ojciec nie będzie miał nic przeciwko. I czuję, że ten pomysł może się udać

Piekarz przystał na prośbę Ughetto, nie do końca wierząc w jego umiejętności. Chłopak zaskoczył ich jednak, gdyż towarzysząc ukochanej w piekarni zdążył wielu rzeczy się nauczyć i odnajdywał się wśród kuchennych akcesoriów niczym prawdziwy piekarz. W następne dni spędzał bardzo dużo czasu w piekarni. Do wcześniej przygotowanej porcji ciasta dodawał kolejno zakupione składniki: cukier, jajka , masło…Zadowolenie na twarzy zarówno Adalgisy jak i jej ojca, czyli najważniejszych krytyków, zachęcało chłopaka do eksperymentów. Przyszła więc kolej na kandyzowane pomarańcze i cytron, skórkę z cytryny, rodzynki. Z każdym dniem ciasto było coraz bogatsze i bogatszy był również aromat, który roztaczał się wokół piekarni. Pod koniec tygodnia urzekający zapach zalał całą uliczkę i… przyciągnął mniejszych i większych łakomczuchów 😉

Pomysł Ughetto okazał się strzałem w dziesiątkę. Ciasto nazwane panettone, na cześć piekarza Toniego, uczynił go bogatym, a jego córkę odpowiednią partią dla Ughetto. Dodatkowo sam książe Ludovico i jego żona, księżna Beatrice, widząc tak wielkie uczucie i pasję młodych, sami poparli to małżeństwo.

Do dziś w Mediolanie przy corsa Magenta stoi kamienica, która niegdyś należała do rodziny Ughetto.

Fakty

Bibliografia