Popular Tags:

Chcecie bajki, oto bajka: o plackach na liściu pieczonych – naleśnikach

17 września 2013 at 23:00

Pieczemy-naleśniki

– Zgłodniałem od tego maszerowania – powiedział Bonifacy poprawiając niesforną czapkę, która zsuwała mu się na oczy. – Tak bym schrupał jakąś bułeczkę, albo lepiej taką babeczkę, na jaką trafiliśmy wczoraj w tym domu nad stawem.
– O tak, całkiem smaczna była – westchnął Horacy. Wystarczyło, że skrzaty spojrzały na siebie i wszystko było jasne.
– Wracamy – powiedzieli jednocześnie.
– Może coś zostało. Jeśli uszczkniemy odrobinę, pewnie nawet nie zauważą –głośno myśląc Horacy wskoczył na parapet i przystawiając nos do szyby próbował dojrzeć mieszkańców. Nikogo nie zauważył.
– Droga wolna- powiedział do towarzysza.
Delikatnie uchylili okno i wsunęli się do kuchni. Nie raz już odwiedzali ten dom i mieli opracowaną bezpieczną trasę do spiżarni. Tym razem wyjątkowa cisza sugerowała, że domownicy śpią, albo ich nie ma. Niestety nie było tez babki.
– Nie zostawili ani okruszka. I co teraz. Zgłodniałem jeszcze bardziej – narzekał Bonifacy.

Panettone – chleb osłodzony miłością

14 września 2013 at 22:24

STA50183_aa

W piekarni Toniego del Borgo kończono przygotowywać ostatnie bochny chleba. Każdego ranka piekarz otwierał o świcie swój sklep z nadzieją, że może ten dzień przyniesie większe dochody.
– U sąsiadów znów szykuje się przyjęcie- powiedział Toni uchylając okiennice.
– Tak, ojcze. Przecież wiesz, że odkąd dom ten został ofiarowany Giacometto degli Atellani, stał się jednym z najbardziej popularnych miejsc w całym Mediolanie – dodała śliczna córka piekarza, Adalgisa.
– Tak, tak, wiem. Szkoda, że nasza piekarnia nie przyciąga takich tłumów – ze smutkiem zauważył piekarz.
– Giacometto jest jednym z ulubieńców księcia Ludovico Sforza i już sam ten fakt sprawia, że każdy chce u niego bywać – kontynuowała dziewczyna, dając w ren sposób ujście żalom, które spędzały uśmiech z jej twarzy – Jakże nam daleko do takiej przychylności księcia…
– A syn Giacometto jest chyba twoim ulubieńcem – wtrącił piekarz, chcąc sprowadzić rozmowę na milsze tematy.
– Ach ojcze …- zmieszała się dziewczyna i odwróciła wzrok, aby ukryć smutek, jaki ogarnął ja na myśl o Ughetto.

Na kłopoty – ciasteczka Magdaleny

18 lipca 2013 at 10:43

 

Przenieśmy się do Lotaryngii, na północno- wschodnie krańce Francji, do położonej w dolinie Mozeli krainy pełnej malowniczych wiosek i ogrodów.

W powietrzu unosi się zapach mirabelki. Ta niepozorna śliwka jest bez wątpienia królową lotaryńskich sadów. Spiżarnie natomiast pełne są dżemów, likierów i owocowej wódki, oczywiście z mirabelek.

SONY DSC

Około 50 km na wschód od Nancy, nad rzeką Mozą, położone jest małe miasteczko Commercy, a w nim skryty w okazałym parku przepiękny pałac – château de Commercy, który to od bez mała 10 lat upodobał sobie Stanisław Leszczyński. Władca Lotaryngii, na co dzień mieszkający w Lunéville, często przyjeżdża z całym swoim dworem do Commercy, gdzie odpoczywa od sztywnej etykiety. Tym razem zapowiedział, że planuje wydać szczególnie uroczysty obiad dla okolicznej szlachty i wpływowych mieszczan. Krążą plotki, że ma się pojawić także córka Leszczyńskiego, sama królowa Francji.

Jeśli zajrzymy do pałacowej kuchni, zaskoczy nas wyjątkowy gwar i tłok, nawet jak na dzień wydawanego przyjęcia. Odbywa się tam właśnie selekcja potraw, którymi podjęty zostanie król Stanisław i jego dostojni goście. Wybrańców spotka nie tylko zaszczyt, jakim bez wątpienia jest podanie swego dania tak ważnym osobistościom, jak również nagroda w liwrach. A całe zamieszanie spowodowane tym, że niespodziewanie, z dnia na dzień, Commercy opuścił dotychczasowy szef kuchni…

Trochę jak kapusta, której głowa pusta

26 czerwca 2013 at 23:47

W kuchni mistrza Panterelli jak zawsze panował chaos.
– To pewnie taki włoski styl – zwykli mawiać Francuzi i choć nie było to łatwe, po kilku latach obecności Włocha w ich kraju, przywykli do jego sposobu bycia. Panterelli był znany z tego, że mimo bałaganu przyrządzał bezbłędne potrawy. Chociażby dlatego znalazł się wśród wybrańców, którzy wraz z księżną Katarzyną Medycejską i jej dworem przyjechali do Francji. W kuchni był bardzo skoncentrowany, a że musiał mieć wszystko pod ręką – jakoś tak zawsze powstawał bałagan.

Tego dnia mistrz Panterelli uwijał się wśród swoich garnków, garnuszków, mis i miseczek. Tu dolewał, tam dosypał, tu zamieszał. Pâté z kurzych wątróbek było już gotowe, kurczak z estragonem również. Posypane parmezanem paluszki z ciasta francuskiego powędrowały na chwilę do pieca.
– Teraz przyszła kolej na quennelles – powiedział do siebie nalewając do rondla wodę. Dorzucił masło i postawił garnek na ogniu.
„Zanim masło się rozpuści, przygotuję ciasto na ciasteczka, które obiecałem księżnej na dziś do herbaty” – pomyślał i energicznym ruchem postawił na blacie wielką miskę.

Do góry nogami, czyli tarta według sióstr Tatin

18 czerwca 2013 at 01:41

Hotel w Lamotte – Beuvron, położony naprzeciw dworca, bardzo dobrze prosperował nie tylko ze względu na doskonałą lokalizację, ale także dzięki właścicielkom – siostrom Tatin, które przejęły interes po ojcu. Starsza z nich, Stefania, była utalentowaną kucharką i podbijała serca klientów serwowanymi w restauracji hotelowej potrawami. Młodsza natomiast, Karolina, oczarowywała urodą i wdziękiem, z jakim przyjmowała w recepcji.

Każdego ranka można je było zastać przy kuchennym stole, gdzie kończąc śniadanie, zanim nie rozeszły się do swoich zajęć, omawiały najbliższe dni, pilne zakupy i inne bieżące sprawy. Tym razem nieco dłużej niż zwykle zatrzymała je przy stole kwestia gości, których spodziewały się w czwartkowe popołudnie. Mer miasta przyjmował tego dnia delegację ze stolicy departamentu Loir-et-Cher i zapowiedział, że zamierza przyprowadzić całe towarzystwo na obiad do hotelu. Należało więc podjąć takie osobistości wszystkim tym, co było najlepsze.

Gdy piekarz nie patrzy, chleb…rośnie

10 czerwca 2013 at 23:26

Działo się to w dalekim Egipcie, dawno, bardzo dawno temu…

Młody chłopak, wyjątkowo chudy i wysoki, jak na swój wiek, krzątał się w piekarni od samego rana.

– Mam nadzieję, że roztarłem wystarczającą ilość ziaren i nie zabraknie mi mąki. Jeszcze garść, albo dwie, tak by ciasto nie kleiło się do palców, i zagniatamy – powiedział do siebie pod nosem.

Karim, bo tak mu było na imię, starannie odmierzył kolejną porcję mąki i zabrał się do wyrabiania ciasta na chleb. Robił to nie pierwszy raz, gdyż kształcił się u ojca na piekarza. Ten raz był jednak wyjątkowy. Ojciec przyjmował krewnych swojej matki i zaufał chłopakowi na tyle, by powierzyć mu przygotowanie pieczywa dla gości. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, nasz bohater starał się jak mógł, jednak myśli uciekały gdzieś do krainy marzeń.

Ziarno zdrowia. Historia chleba graham.

8 czerwca 2013 at 01:10

Chleb z mąki pszennej z całego ziarna

Choć poranek był słoneczny, co zachęcało do wczesnego wstania, pastor Graham zszedł na śniadanie spóźniony. Na dodatek najwyraźniej nie miał apetytu, bo nie zwrócił uwagi ani na chrupiące bułeczki, ani na świeże owoce, ani na parującą jajecznicę, czym bardzo zmartwił swoją żonę. Sączył kawę i wyglądał na bardzo zafrasowanego.

– Czy źle się czujesz? – zapytała żona.

– Nie, tylko źle spałem. A właściwie nie spałem – odpowiedział pan Sylwester.

– To może odpocznij jeszcze. Pacjenci pewnie już na ciebie czekają, ale będą musieli zrozumieć. Niewyspany i głodny. Czy ty w ogóle będziesz w stanie pracować? – zamartwiała się pani Graham.

– Nic mi nie jest. Nie jestem chory. Dopiję kawę i uciekam.

Tak też uczynił.

Wyszedł pospiesznie z domu i udał się w stronę centrum miasta, gdzie mieścił się jego gabinet. Nie chciał być nękany przez interesantów przez całą dobę stąd pomysł, by oddzielić gabinet od prywatnego mieszkania. Stało się to także okazją do spacerów, które bardzo lubił i które były najlepszym czasem na przemyślenia. I tym razem intensywnie rozmyślał.

„Ach ci moi parafianie. Skarżą się na problemy ze zdrowiem, złe samopoczucie, bóle brzucha… Na wszystko chcieliby tabletki. A tak przecież nie można. Jak mam im skutecznie pomagać, skoro nie słuchają moich porad i nic nie chcą zmieniać. A jestem przekonany, że dieta i tryb życia mają ogromne znaczenie. Cóż jeszcze mogę wymyślić? Jak znaleźć prosty sposób, który trafiłby do tłumów?  Jak ich podejść?”  – te pytania spędzały mu sen z powiek.