Popularne Tagi:

Słodka reprezentacja Europy

28 września 2013 at 23:00

W 2006 roku, 9 maja, podczas prezydencji Austrii w Unii Europejskiej z inicjatywy tegoż kraju odbyło się wydarzenie kulturalne nazwane Café Europe (Café d’Europe lub także Café Europa). W 27 kawiarniach stolic europejskich (25 ówczesnych członków i dwóch stolic krajów, które dołączyły w 2007 – Bułgarii i Rumunii) odbyły się tego dnia otwarte spotkania, dyskusje ludzi mediów i młodych z całej Europy. Można było także przyłączyć się do pisarzy i zostać autorem jednej ze  ‘Stories of Europe’.
We wszystkich tych kawiarniach klienci mieli okazję skosztować wybranych ciast, deserów i słodkich dań, reprezentujących państwa członkowskie. Przygotowana została na tę okazję specjalna broszura „Sweet Europe” zawierająca przepisy na te starannie wyselekcjonowane słodkości.

Chleb z kajmakiem – rozpusta?…

25 września 2013 at 23:00

Nic z tych rzeczy!

Choć wg niektórych jest to namiastka nieba na ziemi – ‘heveanly cream’ 🙂
I wcale nie mam na myśli słodkiej masy przygotowanej z mleka lub śmietanki i cukru, z odrobiną masła, którą pewnie każdy kojarzy z mazurkiem kajmakowym. Tego nie wyobrażam sobie jeść na śniadanie, bez względu na to, jak wielkim łakomczuchem bym była. A kajmak w Turcji jest wymieniany jako jeden z podstawowych artykułów spożywczych serwowanych na śniadanie.
Czym zatem jest kajmak?
To produkt mleczny o kremowej konsystencji, podobny do angielskiego clotted cream, czyli…

No właśnie, z czym go porównać? Z bardzo gęstym i tłustym śmietankowym serkiem czy, ze względu na wysoką zawartość tłuszczu, rzędu 60%, z masłem śmietankowym.

Sposób przygotowywania kajmaku jest bardzo prosty, przez co bardzo popularny w tureckich domach.
Mleko bawolic z gatunku bawół domowy (po turecku ‘manda’) należy powoli gotować  w szerokim naczyniu, aż do uformowania grubej warstwy tłustej, czystej, białej śmietany, która następnie zbierana jest z powierzchni gotującego się mleka. Wystudzony kajmak ma konsystencję gdzieś pomiędzy stanem ciekłym a stałym. Na półce może leżeć zaledwie jeden dzień.

W różnych regionach Turcji otrzymywany jest z różnych rodzajów mleka. Najczęściej wykorzystuje się wspomniane już mleko bawolic, jako bardziej tłuste od krowiego. Na drugim miejscu pod względem popularności jest mleko krowie. Spotkać można kajmak z owczego, a nawet koziego mleka.

Podawany z miodem i chrupiącym jasnym pieczywem dla tych, którzy spróbują, staje się jednym z najlepszych śniadań na świecie.
Wykorzystywany jest również do przygotowania deserów, jako nadzienie czy dekoracja.

Kajmak po turecku to krem, śmietana. Dawniej nazywano tak zsiadłe mleko bawolic. Przenośnie słowo to oznacza najlepszą część czegoś.
Choć więc niewiele łączy kajmak z naszą masą kajmakową, może korzenie mają wspólne??

Bibliografia

W rumie zatopione – historia pewnego deseru

23 września 2013 at 23:30

– Poślijcie kogoś konno naprzeciw króla – rzucił w kierunku służby właściciel karczmy wracając z ganka, gdzie przez blisko pół godziny stał i na próżno wypatrywał powozu z czarną głową żubra ze złotym kołem w nozdrzach, czyli herbem Stanisława Leszczyńskiego.
– Niech sprawdzi, jak daleko jest monarcha i czy coś go nie zatrzymało – dodał – Tylko wybierzcie kogoś z głową, co bym miał pożytek z tej jego przejażdżki. Niech niezwłocznie wraca.
Mimo soboty w gospodzie obecni byli wszyscy pracownicy, począwszy od pomywaczy, poprzez obieraczy, służki, pomoc kuchenną i kucharzy. Wszystko dlatego, że spodziewano się bardzo ważnego gościa. Król Stanisław Leszczyński, po wizycie w rodzinnych stronach, wracał do Nancy i zapowiedział się na nocleg w karczmie na drodze z Bolesławca w kierunku Nowogrodźca. Nie była to pierwsza lepsza karczma, lecz znana w okolicy z tego, że służyła możnym panom i próżno by tam szukać przy stole chłopa czy prostaczka.
Choć czeladź była w komplecie i kandydatów wielu, nikt nie kwapił się, by wyjechać naprzeciw gościa. Dlaczego? Było oczywiste, że ów śmiałek otrzyma burę za każde spóźnienie króla. Nikt zatem nie chciał narażać się na gniew gospodarza. A potrafił się on złościć, oj potrafił…

Dzień naleśnika – Pancakes Tuesday

19 września 2013 at 23:00

Pomysł na dzień naleśnika zrodził się z jednej strony z chęci uczczenia końca karnawału, z drugiej zaś najedzenia się do syta przed postem. Ponieważ w XV wieku, a tak daleko sięga historia dnia naleśnika, składniki konieczne do przygotowania naleśników były raczej towarem luksusowym, naleśniki trafiły na listę potraw, których nie spożywa się przy byle okazji, a już na pewno nie w czasie postu. Tym samym naleśnik, tak jak u nas pączki, faworki i inne rarytasy, nadawał się idealnie do świętowania. Co więcej, we wtorek przed Środą Popielcową (u nas to Ostatki, w krajach anglojęzycznych Shrove Tuesday), usuwano ze spiżarni składniki, których nie przystało mieć w czasie postu. Jaja, masło czy cukier zużywano właśnie wyrabiając naleśniki.

Z Dniem Naleśnika  związany jest wyścig z naleśnikami, tzw. Pancake Race. Najbardziej znany odbywa się w Olney. Uczestniczą w nim dorosłe mieszkanki miasta. Obowiązkowy strój to fartuszek i chustka na głowie, a w dłoni oczywiście patelnia. Dlaczego? Ponieważ wg legendy gospodyni z Olney była tak zajęta smażeniem naleśników, że nie zauważyła, kiedy zapadł zmrok. Z upływu czasu zdała sobie sprawę dopiero słysząc kościelne dzwony, które wzywały na nabożeństwo. W jednej chwili wybiegła do kościoła ubrana w fartuch i niosąc patelnię pełną naleśników.

Do dziś meta wyścigu znajduje się w kościele, gdzie na naleśnika czeka dzwonnik. Uczestniczki podczas biegu, który odbywa się na odcinku o długości 415 jardów,  muszą podrzucić naleśnik co najmniej trzy razy tak, by wykonał obrót w powietrzu.

naleśniki-pancakes

Chcecie bajki, oto bajka

17 września 2013 at 23:00

SONY DSC

– Zgłodniałem od tego maszerowania – powiedział Bonifacy poprawiając niesforną czapkę, która zsuwała mu się na oczy. – Tak bym schrupał jakąś bułeczkę, albo lepiej taką babeczkę, na jaką trafiliśmy wczoraj w tym domu nad stawem.
– O tak, całkiem smaczna była – westchnął Horacy. Wystarczyło, że skrzaty spojrzały na siebie i wszystko było jasne.
– Wracamy – powiedzieli jednocześnie.
– Może coś zostało. Jeśli uszczkniemy odrobinę, pewnie nawet nie zauważą –głośno myśląc Horacy wskoczył na parapet i przystawiając nos do szyby próbował dojrzeć mieszkańców. Nikogo nie zauważył.
– Droga wolna- powiedział do towarzysza.
Delikatnie uchylili okno i wsunęli się do kuchni. Nie raz już odwiedzali ten dom i mieli opracowaną bezpieczną trasę do spiżarni. Tym razem wyjątkowa cisza sugerowała, że domownicy śpią, albo ich nie ma. Niestety nie było tez babki.
– Nie zostawili ani okruszka. I co teraz. Zgłodniałem jeszcze bardziej – narzekał Bonifacy.

Panettone – chleb osłodzony miłością

14 września 2013 at 22:24

STA50183_aa

W piekarni Toniego del Borgo kończono przygotowywać ostatnie bochny chleba. Każdego ranka piekarz otwierał o świcie swój sklep z nadzieją, że może ten dzień przyniesie większe dochody.
– U sąsiadów znów szykuje się przyjęcie- powiedział Toni uchylając okiennice.
– Tak, ojcze. Przecież wiesz, że odkąd dom ten został ofiarowany Giacometto degli Atellani, stał się jednym z najbardziej popularnych miejsc w całym Mediolanie – dodała śliczna córka piekarza, Adalgisa.
– Tak, tak, wiem. Szkoda, że nasza piekarnia nie przyciąga takich tłumów – ze smutkiem zauważył piekarz.
– Giacometto jest jednym z ulubieńców księcia Ludovico Sforza i już sam ten fakt sprawia, że każdy chce u niego bywać – kontynuowała dziewczyna, dając w ren sposób ujście żalom, które spędzały uśmiech z jej twarzy – Jakże nam daleko do takiej przychylności księcia…
– A syn Giacometto jest chyba twoim ulubieńcem – wtrącił piekarz, chcąc sprowadzić rozmowę na milsze tematy.
– Ach ojcze …- zmieszała się dziewczyna i odwróciła wzrok, aby ukryć smutek, jaki ogarnął ja na myśl o Ughetto.

Na kłopoty – ciasteczka Magdaleny

18 lipca 2013 at 10:43

 

Przenieśmy się do Lotaryngii, na północno- wschodnie krańce Francji, do położonej w dolinie Mozeli krainy pełnej malowniczych wiosek i ogrodów.

W powietrzu unosi się zapach mirabelki. Ta niepozorna śliwka jest bez wątpienia królową lotaryńskich sadów. Spiżarnie natomiast pełne są dżemów, likierów i owocowej wódki, oczywiście z mirabelek.

SONY DSC

Około 50 km na wschód od Nancy, nad rzeką Mozą, położone jest małe miasteczko Commercy, a w nim skryty w okazałym parku przepiękny pałac – château de Commercy, który to od bez mała 10 lat upodobał sobie Stanisław Leszczyński. Władca Lotaryngii, na co dzień mieszkający w Lunéville, często przyjeżdża z całym swoim dworem do Commercy, gdzie odpoczywa od sztywnej etykiety. Tym razem zapowiedział, że planuje wydać szczególnie uroczysty obiad dla okolicznej szlachty i wpływowych mieszczan. Krążą plotki, że ma się pojawić także córka Leszczyńskiego, sama królowa Francji.

Jeśli zajrzymy do pałacowej kuchni, zaskoczy nas wyjątkowy gwar i tłok, nawet jak na dzień wydawanego przyjęcia. Odbywa się tam właśnie selekcja potraw, którymi podjęty zostanie król Stanisław i jego dostojni goście. Wybrańców spotka nie tylko zaszczyt, jakim bez wątpienia jest podanie swego dania tak ważnym osobistościom, jak również nagroda w liwrach. A całe zamieszanie spowodowane tym, że niespodziewanie, z dnia na dzień, Commercy opuścił dotychczasowy szef kuchni…

Trochę jak kapusta, której głowa pusta

26 czerwca 2013 at 23:47

W kuchni mistrza Panterelli jak zawsze panował chaos.
– To pewnie taki włoski styl – zwykli mawiać Francuzi i choć nie było to łatwe, po kilku latach obecności Włocha w ich kraju, przywykli do jego sposobu bycia. Panterelli był znany z tego, że mimo bałaganu przyrządzał bezbłędne potrawy. Chociażby dlatego znalazł się wśród wybrańców, którzy wraz z księżną Katarzyną Medycejską i jej dworem przyjechali do Francji. W kuchni był bardzo skoncentrowany, a że musiał mieć wszystko pod ręką – jakoś tak zawsze powstawał bałagan.

Tego dnia mistrz Panterelli uwijał się wśród swoich garnków, garnuszków, mis i miseczek. Tu dolewał, tam dosypał, tu zamieszał. Pâté z kurzych wątróbek było już gotowe, kurczak z estragonem również. Posypane parmezanem paluszki z ciasta francuskiego powędrowały na chwilę do pieca.
– Teraz przyszła kolej na quennelles – powiedział do siebie nalewając do rondla wodę. Dorzucił masło i postawił garnek na ogniu.
„Zanim masło się rozpuści, przygotuję ciasto na ciasteczka, które obiecałem księżnej na dziś do herbaty” – pomyślał i energicznym ruchem postawił na blacie wielką miskę.

Do góry nogami, czyli tarta według sióstr Tatin

18 czerwca 2013 at 01:41

Hotel w Lamotte – Beuvron, położony naprzeciw dworca, bardzo dobrze prosperował nie tylko ze względu na doskonałą lokalizację, ale także dzięki właścicielkom – siostrom Tatin, które przejęły interes po ojcu. Starsza z nich, Stefania, była utalentowaną kucharką i podbijała serca klientów serwowanymi w restauracji hotelowej potrawami. Młodsza natomiast, Karolina, oczarowywała urodą i wdziękiem, z jakim przyjmowała w recepcji.

Każdego ranka można je było zastać przy kuchennym stole, gdzie kończąc śniadanie, zanim nie rozeszły się do swoich zajęć, omawiały najbliższe dni, pilne zakupy i inne bieżące sprawy. Tym razem nieco dłużej niż zwykle zatrzymała je przy stole kwestia gości, których spodziewały się w czwartkowe popołudnie. Mer miasta przyjmował tego dnia delegację ze stolicy departamentu Loir-et-Cher i zapowiedział, że zamierza przyprowadzić całe towarzystwo na obiad do hotelu. Należało więc podjąć takie osobistości wszystkim tym, co było najlepsze.

Gdy piekarz nie patrzy, chleb…rośnie

10 czerwca 2013 at 23:26

Działo się to w dalekim Egipcie, dawno, bardzo dawno temu…

Młody chłopak, wyjątkowo chudy i wysoki, jak na swój wiek, krzątał się w piekarni od samego rana.

– Mam nadzieję, że roztarłem wystarczającą ilość ziaren i nie zabraknie mi mąki. Jeszcze garść, albo dwie, tak by ciasto nie kleiło się do palców, i zagniatamy – powiedział do siebie pod nosem.

Karim, bo tak mu było na imię, starannie odmierzył kolejną porcję mąki i zabrał się do wyrabiania ciasta na chleb. Robił to nie pierwszy raz, gdyż kształcił się u ojca na piekarza. Ten raz był jednak wyjątkowy. Ojciec przyjmował krewnych swojej matki i zaufał chłopakowi na tyle, by powierzyć mu przygotowanie pieczywa dla gości. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, nasz bohater starał się jak mógł, jednak myśli uciekały gdzieś do krainy marzeń.