Jak się buntowało jajko, że pisane mu być pisanką *

15 kwietnia 2017 at 18:10

W małym domku od kilku dni trwały przygotowania do świąt Wielkiejnocy. Ze świadomością, że prawie wszystko zostało już zrobione, domownicy spali smacznie i długo. Nie zdawali sobie sprawy, że w tym samym czasie na jednej z półek w spiżarni trwały pertraktacje dotyczące zawartości tegorocznego koszyka wielkanocnego. Jeśli ktoś wytężyłby słuch, może usłyszałby rozmowę.
– Mówię ci, to nic strasznego – przekonywał swojego rozmówcę pochodzący ze wsi Skorupka. – Siedzisz sobie wygodnie w elegancko przystrojonym koszyku, w którym zanoszą cię do kościoła, pokazują znajomym…- opowiadał. -Wtedy musisz się trochę pouśmiechać, ale to w zasadzie wszystko. Właściwie to jest nawet przyjemne.
– Skoro to takie przyjemne, to dlaczego sam rezygnujesz? – zapytał ubrany w złoty kubraczek czekoladowy Szokolado.
– Bo jaj mam już dość- z teatralną przesadą oznajmił Skorupka. -Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, przez co musi przejść jajko, żeby stać się pisanką?
Szokolado pokiwał przecząco głową.
– Farbowanie, drapanie, zabiegi gorącym woskiem, malowanie – Wyliczał Skorupka.- I nikt się nie zapyta, jaki chcesz mieć kolor, czy lubisz róż czy może bardziej zieleń, czy wolisz kwiatki czy zygzaki.
– Myślałem, że to nie ma znaczenia – powiedział Szokolado, nie kryjąc zaskoczenia. – Myślałem, że wszystkie pisanki są piękne, wyjątkowe, ręcznie dekorowane…
– Jeśli, przy odrobinie szczęścia, trafisz w doświadczone ręce, to może i jesteś piękny – przerwał Skorupka. – Gdy dopadną cię dzieci z fantazją, nie pozostaje ci nic innego jak chować się za gałązką bukszpanu w koszyku.
– Ja ci mimo wszystko ci zazdroszczę- oznajmił czekoladowy bohater.
– A ja chcę spróbować czegoś innego, czegoś lepszego.
– Co może być lepszego? – sceptycznie zapytał Szokolado.
– Nie wiem – bez namysłu odpowiedział Skorupka.- Ale póki nie sprawdzę, nie dowiem się. Rodzice, dziadkowie, pradziadkowie – wszyscy powtarzali, że nie ma nic wspanialszego nad bycie pisanką, że to nie obowiązek, a wręcz zaszczyt. A ja coś czuję, że tam jest piękniejszy świat i że czeka na mnie dużo bardziej prestiżowe zajęcie, niż bycie malowanym jajem.
– Zgodzisz się zatem mnie zastąpić? – zapytał po chwili.
Szokolado nie odmówił.

Uradowany Skorupka, przekonany, że za drzwiami spiżarni czeka go nowe życie w blasku i dobrobycie, wyczekał na dogodny moment i ruszył.
Przeturlał się niczym szkolony komandos w kierunku stołu. Tam zawsze gromadzili się ludzie, tam rozkładali zdobycze, nad stołem pochylali się, przy stole siedzieli czasem godzinami. Intuicja podpowiadała mu, że to jest jego cel. Tam musi dotrzeć. „A gdy już tam będę…”- marzył. Oczami wyobraźni widział siebie na tronie, niczym carskie jajo Fabergé.
Ostatkiem sił dostał się na stół i …zamarł.
Jajka faszerowane łososiem, jajka faszerowane pieczarkami i żółtym serem, i pomidorami… Jajka zapiekane w papryce i sałatka z jajkami. Tuż obok ”Wielkanocne potrawy z jajek”, książka z kolorowymi zdjęciami i w niej żurek z jajkiem. I babka z 8 jaj…

Co było dalej? Pewnie się domyślacie.
Skorupka wrócił do spiżarni. Ku swojemu zaskoczeniu, a jeszcze większemu zaskoczeniu innych, odkrył w sobie nieznane dotąd pokłady miłości do kraszanek, pisanek i wszelkich dekorowanych jajek. Czy musiał na własne oczy zobaczyć niepowodzenia innych, ich położenie bez wyjścia, by docenić własne życie?
Niestety często tak już mamy, czy to jesteśmy ludźmi, czy pisankami.

kurze-jajo-wiosna-piórko

*bajka wyróżniona w Konkursie Literackim Sienkiewiczki