Inwazja Manneles

6 grudnia 2014 at 23:04

DSC00445+++

Nie obawiaj się, jeśli będąc w Alzacji pewnego grudniowego dnia poczujesz na sobie spojrzenia setek maleńkich oczu. Większość tych oczu wykonana jest z rodzynek lub czekolady. To drożdżowe lale przybywają, by świętować Saint-Nicolas czyli dzień Świętego Mikołaja.
Bułki w kształcie ludzików nazywają się  mannalas lub männeles odpowiednio w departamencie Górny i Dolny Ren. Są ich pieczone nawet nie setki, lecz (patrząc na liczbę ludności wspomnianej już wcześniej Alzaji) tysiace. Bo każdy bułę musi zjeść. I to co najmniej jedną 🙂
Mikołajki to w wielu krajach zdecydowanie więcej niż podarek w bucie. Zwyczaje związane z dniem 6.grudnia są bardzo bogate i różnorodne.
Święty biskup z Miry (dzisiejsze Demre) swoją dobrocią, hojnością i troskliwością podbił ludzkie serca i choć zmarł w IVw. nadal żyje w licznych legendach. Niegdyś rozpowszechniane przez żeglarzy (św. Mikołaj jest m.in. patronem żeglarzy), dziś opowiadane są dzieciom przez dziadków i rodziców w długie grudniowe wieczory. We Francji najbardziej popularna legenda opowiada o trójce dzieci, które w czasie zabawy trafiły do miasteczka, gdzie zaskoczył je wieczór. Zmęczone, głodne i zagubione dotarły do oświetlonego domu rzeźnika, którego poprosiły o posiłek i nocleg. Ten zaprosił dzieci do środka, lecz gdy tylko przestąpiły próg, posiekał je ostrym nożem i posolone włożył do beczki. Po siedmiu latach do drzwi rzeźnika zapukał biskup Mikołaj. Nakazał złoczyńcy otworzyć beczkę.

Kto pomaga św.Mikołajowi?      W Niemczech jest to Knecht Ruprecht, w Holandii Zwarte Piet, który we Francji nazywa się père Fouettard.
Dzieci ożywione w cudowny sposób dzięki modlitwie Mikołaja wyszły z beczki i wróciły do domów.
Pierwsze dziecko powiedziało: „Miałem dobry sen!”
Drugie powiedziało: „Mój był taki głęboki!”
Najmłodsze otworzyło oczy,
„Myślałem, że jestem w raju!” – takie słowa kończą dość makabryczną piosenkę o św. Mikołaju śpiewaną we Francji od ponad 400 lat.

SONY DSC

Manneles symbolizują św. Mikołaja bądź uratowane przez niego dzieci. Powstały prawdopodobnie w XVw. Prostota ich przygotowania z pewnością miała, i nadal ma, wpływ na ich popularność. W tym roku zagościły także w naszej bajkowej kuchni.

Podobne słodkie drożdżowe ludziki kryją się w różnych regionach pod różnymi nazwami. I tak w krajach niemieckojęzycznych to przede wszystkim Stutenkerl i Weck(en)mann, ale także Stutenmännchen, Kiepenkerl, Klaaskerl, Backsmann, Piefekop, Puhmann, Kaiten Jais, Dambedei, Hefekerl, Klausenmann. W Szwajcarii nazywane są Grittibänz, Grättimaa czy Baselmann.W Luksemburgu – Boxemännchen, w Holandii – Buikman, Wekkeman, Weckman, Weggekèl, Stevensman, Piepespringer lub Ziepesjprengert.

We Francji, oprócz Alzacji, spotkać je można także w Lotaryngii i Franche-Comté. Tam buła taka to Jean Bonhomme.

Bibliografia