Gdy piekarz nie patrzy, chleb…rośnie

10 czerwca 2013 at 23:26

Działo się to w dalekim Egipcie, dawno, bardzo dawno temu…

Młody chłopak, wyjątkowo chudy i wysoki, jak na swój wiek, krzątał się w piekarni od samego rana.

– Mam nadzieję, że roztarłem wystarczającą ilość ziaren i nie zabraknie mi mąki. Jeszcze garść, albo dwie, tak by ciasto nie kleiło się do palców, i zagniatamy – powiedział do siebie pod nosem.

Karim, bo tak mu było na imię, starannie odmierzył kolejną porcję mąki i zabrał się do wyrabiania ciasta na chleb. Robił to nie pierwszy raz, gdyż kształcił się u ojca na piekarza. Ten raz był jednak wyjątkowy. Ojciec przyjmował krewnych swojej matki i zaufał chłopakowi na tyle, by powierzyć mu przygotowanie pieczywa dla gości. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, nasz bohater starał się jak mógł, jednak myśli uciekały gdzieś do krainy marzeń.

„Jest już tyle rodzajów pieczywa, tyle różnych kształtów przyjmują. Uformować taką figurę, o jakiej opowiadał mi kiedyś wędrowiec, to marzenie. Chciałbym nie tylko dobrze nauczyć się piec chleb, ale wymyślić coś nowego, zaskakującego. Zostanę najlepszym piekarzem nad Nilem. Będą mówili o mnie w całej okolicy” – rozmarzył się nad sposobem umieszczenia na chlebie znaku szczególnego, czegoś na kształt podpisu, który sprawiłby, że jego imię dotrze do granic Egiptu. Zabłądził myślami aż do pałacu faraona.

SONY DSC

„A może sam władca doceni moje wypieki i spotka mnie ten zaszczyt, że to właśnie mój chleb zostanie wybrany i spocznie razem z faraonem w grobowcu” – marzył dalej – „i imię Karim przetrwa na wieki. A faraon  piekarnię wyposaży w nowoczesne piece gliniane. Piec…” – w tym momencie przypomniał sobie, że zapomniał sprawdzić, czy  przygotował odpowiednią ilość drewna, by starczyło do upieczenia chlebów.

Zajrzał do niższej komory glinianego pieca, gdzie zwykle umieszczany był opał. Tym razem było pusto. Odstawił zatem naczynie z ciastem na bok, otrzepał ręce i niezwłocznie wybiegł.

Jakie było jego zdziwienie, gdy wrócił i zobaczył, że pozostawione ciasto urosło. Zajmowało teraz prawie całą misę. „Co to jest ? Jakiś żart?” Nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkał.

„Gdy uformuję z tego placki, na pewno nie będą różniły się od zwyczajnych wyrobów taty” – pomyślał biorąc w ręce wałek. Jednak placki , początkowo płaskie, pozostawione na chwilę znów zaczynały pulchnieć i zanim skończył wałkować ostatni,  pierwszy już znacznie powiększył swoje rozmiary.

„ Może pod wpływem temperatury zrobią się płaskie” – jego szybkie ruchy zdradzały coraz większe podenerwowanie – „Mam nadzieję, że ten niepokojący zapach też wyparuje”. Przed włożeniem do pieca jeszcze raz próbował przypomnieć sobie, czy nie zapomniał o jakimś składniku. Starał się przeanalizować wszystkie czynności, które wykonał podczas przygotowywania ciasta. Na próżno. Był tak zdenerwowany, że nie mógł się skupić. „ Trudno, nic już nie zdołam zrobić. Najwyżej okaże się, że nie nadaję się na piekarza i był to mój ostatni dzień w piekarni.”

Ułożył wyrobione ciasto w wyższej komorze pieca, jak zwykł to robić jego tata. Czekał z nadzieją, że wyjmie z pieca najzwyklejsze chlebki, jakich zjadł już setki, a przygotowywał też niemało.
– Zachciało mi się marzyć, to mam – mruczał niezadowolony.
Niestety, pieczywo nie dość, że nie zmalało, to chyba dodatkowo urosło. „Co na nie spoglądam, mam wrażenie, że są większe. Chyba już z tych nerwów mam przywidzenia.”

Nie miał czasu na przygotowywanie wszystkiego od początku. Na trzęsących się nogach i ze spuszczoną głową zaniósł swoje dzieło gościom. Co się okazało?

Chleb, który powstał, był lżejszy niż dotychczas pieczone, bardziej miękki i smaczniejszy. Zanim jednak Karim dowiedział się, że chleb jego autorstwa jest bardzo dobry, przeżył chyba najgorsze chwile swojego życia. Śledził każdy kawałek podnoszony do ust, każdy odgryzany kęs. W napięciu czekał na pierwszy grymas niezadowolenia na twarzy gości. Tymczasem los spłatał mu figla i zamiast słów krytyki, na jego głowę posypały się pochwały. Dla chłopaka najważniejsza była ta płynąca z ust ojca i zapewnienie, że przejmie po nim piekarnię.
– Masz dar, synu – czuł, jak unosi się nad ziemią.

A na przestrzeni dziejów chleb drożdżowy, m.in. dzięki temu, że jest lżejszy i łatwiejszy do zjedzenia, rozpowszechnił się na całym świecie, wypierając przaśne pieczywo.

 

Fakty

Bibliografia